Sukcesy
Work Service idzie na łowy w Europie

Data
25.09.2014
Autor
PulsBiznesu
Work Service idzie na łowy w Europie
Gigant wśród agencji zatrudnienia przygotowuje się do emisji akcji. Zagraniczne fundusze sfinansują przejęcia w rozdrobnionej branży.
Akcje Work Service, największej firmy w sektorze usług personalnych w Polsce, wzrosły o ponad 70 procent w ciągu roku i o ponad 200 procent w ciągu dwóch lat. Są obecnie najdroższe w historii. Z perspektywy akcjonariuszy to świetny moment na emisję akcji, ponieważ ich rozwodnienie następuje przy wysokiej wycenie. Twórcy giełdowej spółki postanowili to wykorzystać, motywowani ambitnymi planami rozwoju, na które potrzebują kapitału. Zwołano Walne Zgromadzenie na 20 października, podczas którego akcjonariusze mają zdecydować o emisji 5,9 mln akcji z wyłączeniem prawa poboru, co stanowi niecałe 10 procent kapitału.
„Będzie to oferta prywatna skierowana do wybranej grupy inwestorów. Koncentrujemy się głównie na zagranicznych funduszach inwestycyjnych. W tym roku trzykrotnie byliśmy na zagranicznym roadshow i fundusze wyraziły bardzo duże zainteresowanie zakupem akcji. Ich deklaracje zdecydowanie przekroczyły liczbę akcji w wolnym obrocie. Dzięki emisji zwiększymy free float. Chcemy także umiędzynarodowić akcjonariat poprzez pozyskanie funduszy zagranicznych” — mówi Tomasz Misiak, współzałożyciel i szef Rady Nadzorczej Work Service.
Gotówka na zakupy…
Nie chce on ujawniać, z jakimi funduszami rozmawiał, ale udało nam się ustalić, że na spotkaniach obecni byli także międzynarodowi giganci. O tym, że emisja przeznaczona jest dla inwestorów zagranicznych, świadczy również fakt, że w skład konsorcjum odpowiedzialnego za ofertę wchodzi Wood & Co, posiadający rozbudowaną sieć kontaktów wśród inwestorów w regionie i w Londynie. Oprócz nich akcje będą sprzedawać domy maklerskie mBanku i BZ WBK. Work Service nie ujawnia ceny, po jakiej zamierza sprzedać akcje. Przy obecnym kursie pozyskałby nieco ponad 100 mln PLN. Na co potrzebuje takiej sumy?
„Chcemy kontynuować strategię akwizycyjną — od doradców otrzymujemy mnóstwo potencjalnych celów; jest przynajmniej kilka firm, z którymi jesteśmy w stanie podpisać umowę jeszcze w tym roku. Jeśli uda nam się przeprowadzić trzy najbardziej zaawansowane transakcje, przychody grupy wzrosłyby o ok. 500 mln PLN, a my weszlibyśmy na rynek rumuński, umocnilibyśmy pozycję na rynku słowackim i zrealizowalibyśmy plan przejmowania spółek wysokomarżowych” — mówi Tomasz Hanczarek, prezes i współzałożyciel Work Service.
„Część pozyskanych pieniędzy przeznaczymy na wykup mniejszościowych akcjonariuszy spółek Work Express i ProHuman, dzięki czemu w większym stopniu skonsolidujemy ich rosnące zyski” — dodaje Tomasz Misiak.
…Które napędzają wzrost
Work Service udowodnił już, że potrafi realizować zapowiadane akwizycje. Gdy rok temu kupował polskie spółki Antal i Work Express, jego szefowie informowali, że pracują nad przejęciami na Węgrzech, w Rumunii i w Niemczech. W grudniu polska firma przejęła węgierski ProHuman, a w lutym pochwaliła się zakupem 51 procent udziałów w niemieckiej firmie Fiege.
„Wszystkie przejęte spółki generują obecnie wyższy zysk niż w momencie zakupu — ProHuman zarobił w pierwszym półroczu o 93 procent więcej, Work Express o 35 procent więcej, a Antal o 32 procent więcej” — mówi Tomasz Hanczarek.
Work Service wydał na te firmy 100 mln PLN pozyskanych z funduszu Pine Bridge oraz 55 mln PLN z emisji obligacji. Akwizycje napędzają wzrost grupy — w pierwszym półroczu przychody wzrosły o 79 procent do 735,9 mln PLN, a zysk EBIT o 84 procent do 32,4 mln PLN. W całym roku Work Service ma wygenerować 1,8 mld PLN przychodów (w 2012 roku miał 918 mln PLN), będzie więc o krok od celu 2 miliardów, który miał osiągnąć... za trzy lata. Spółka jest już największą w swojej branży w regionie, a tegoroczne przychody uplasują ją w okolicach 70. miejsca na rynku globalnym.
„Globalny rynek wart jest 318 mld EUR, a największy gracz ma zaledwie 6 procent udziałów, co pokazuje skalę rozdrobnienia i podatność na konsolidację. Chcemy ją przeprowadzić, a niższe koszty dają nam przewagę nad zachodnimi konkurentami” — mówi Tomasz Misiak.
TRZY PYTANIA DO… HANNY KĘDZIORY, ANALITYKA TRIGON DM
Akwizycje zwiększają rentowność
Czy to dobrze, że Work Service stawia na akwizycje? Tak. Rentowność na rynku polskim jest niższa niż na rynkach zagranicznych, więc przejęcia podmiotów zagranicznych zwiększają zyskowność grupy. Jednocześnie pozwalają na zwiększanie przychodów, gdyż stosunkowo łatwo przekonać klienta obsługiwanego na jednym rynku, by powierzył obsługę także na innych.
Czy integracja przejętych spółek przebiega sprawnie? Przejęte spółki wykazują wzrost przychodów i zysków, widać więc, że przejęcie przez Work Service dobrze im służy.
Czy Work Service powinien kontynuować akwizycje, czy może ze względu na rosnące napięcia w gospodarce, powinien je zawiesić? Dopóki strategia przynosi pozytywne efekty, powinna być kontynuowana. Work Service kupuje liderów i spółki o znaczącej pozycji na rynku. Lider rynku zawsze cieszy się premią i jest atrakcyjnym celem przejęć — odłożenie takiego przejęcia ze względu na ewentualne spowolnienie w gospodarce stwarza ryzyko, że przejmie go ktoś inny.
Polski biznes na zakupach
Spektakularne transakcje z udziałem polskich firm, którymi interesują się międzynarodowe giełdy, politycy i gazety, zdarzają się rzadko. Ostatnią było przejęcie kanadyjskiej Quadry przez KGHM w 2012 roku. Bez rozgłosu nasi przedsiębiorcy zdobywają jednak kolejne przyczółki, kupując niekiedy firmy znane na lokalnych rynkach. Wrocławski producent zamocowań Koelner zmienił w zeszłym roku nazwę na Rawlplug. Dlaczego? Bo kilka lat wcześniej kupił najstarszego na świecie producenta zamocowań z Wielkiej Brytanii, którego marka jest znacznie bardziej międzynarodowa. A to ważne, jeśli sprzedaje się w kilkudziesięciu krajach.
Wadowicki Maspex w ciągu ostatniej dekady przejął sześć firm z Czech, Węgier, Bułgarii i Rosji. Dzięki temu słodycze jego marek osładzają życie mieszkańcom 30 krajów. Producent oprogramowania IT Asseco Poland ma spółki zależne w Chorwacji, Kazachstanie, Gruzji i Rosji. Przez swoją rosyjską spółkę zależną jest jedną z nielicznych polskich firm obecnych na Krymie. Rok po przejęciu niemieckiego producenta sprzętu rehabilitacyjnego Meyra przez łódzki Medort, jego właściciele przygotowują się do kolejnej transakcji. Według informacji „PB” ma to być komplementarna firma z rynku USA, większa niż Medort i Meyra razem wzięte. Po transakcji firma będzie kontrolować 15 procent globalnego rynku.