Sukcesy

Prognozy, które jeszcze niedawno brzmiały jak fantastyka naukowa

Data

11.01.2026

Autor

Tomasz Misiak

Najnowszą rozmowę Elona Muska i Petera Diamandisa powinien obejrzeć każdy, komu leży na sercu dobro naszej wspólnoty – Unii Europejskiej. Powinna być również puszczona europejskim parlamentarzystom, choćby motywacyjnie. To ponad 2,5-godzinna rozmowa, niezwykle gęsta w treści, o przyszłości świata widzianej przez pryzmat technologii.

Padają prognozy, które jeszcze niedawno brzmiały jak science fiction: że za trzy lata będzie więcej superprofesjonalnych robotów operujących ludzi niż chirurgów, że w ciągu kilku lat powstanie system universal high income – gwarantowanego przez państwo wynagrodzenia wystarczającego do życia nawet dla ambitnych obywateli. Dużo miejsca poświęcono też energii jako walucie przyszłości.

Jednak około 27. minuty rozmowa skręca w stronę Unii Europejskiej i wtedy robi się gorzko. Przy pytaniu, kto mógłby konkurować ze Starlinkiem, pada sugestia: Europa. Reakcja? Złowrogi rechot. Śmiech, który brutalnie pokazuje, w jakim miejscu dziś znajduje się UE i jak bardzo USA nam uciekły.

Musk wprost mówi, że Unia nie jest w stanie konkurować ani z USA, ani z Chinami. Jego zdaniem Europa morduje sama siebie: wprowadza ograniczenia technologiczne, zanim zdąży je zaadaptować, wypycha talenty poza swoje granice regulacjami, ogranicza możliwości pracy, zabija własną konkurencyjność i nie dba o energetykę – co wszyscy widzimy w kontekście Zielonego Ładu. Jak mówi Musk: „Europa zachowuje się tak, jakby jej głównym celem było ograniczanie ryzyka, a nie tworzenie przyszłości”. Brzmi znajomo? Urzędniczo?

Diamandis: A widzieliście wykres pokazujący liczbę unicornów w USA i Europie? I znów rechot...

Niezależnie od osobistych powodów Muska, by UE nie lubić – kar, regulacji i walki z jego technologiczną bezczelnością – trudno nie przyznać mu racji. USA w ostatnich 15 latach dramatycznie nas wyprzedziły. Dominują technologicznie, inwestują wielokrotnie więcej w innowacje, kontrolują kluczowe technologie: od AI, przez kosmos i komunikację satelitarną, po autonomiczne pojazdy i bezpieczeństwo. Europejskie firmy marzą o ucieczce na tamten rynek.

Podczas gdy oni pędzą, my stoimy w miejscu. Pojawiają się pojedyncze jaskółki zmian we Francji czy w Polsce, ale Niemcy i cała UE coraz bardziej przypominają skansen myślowy. Historia wielokrotnie pokazała, czym kończy się odrzucanie technologii i samozadowolenie: Imperium Osmańskie zakazujące druku, Chiny zamykające się na innowacje czy Hiszpania, która przegrała, bo była zbyt syta, by się rozwijać.

Dziś nie mamy czasu na lata debat, komisji i opowieści. Jest czas na działania. Jeśli kolejne 10 lat zmieni świat bardziej niż poprzednie 100, to obawiam się, że następny rechot, jaki usłyszą nasi potomni, będzie rechotem historii – a ta zawsze śmieje się z przegranych.