Przemyślenia
Polska jest dziś 20. gospodarką świata.

Data
18.12.2025
Autor
Tomasz Misiak
To fakt, który jeszcze kilkanaście lat temu brzmiałby jak political fiction. Eksport, przedsiębiorczość, tempo wzrostu i odporność na kolejne kryzysy wprowadziły nas do globalnej ligi. A jednak, gdy spojrzymy na wskaźniki jakości życia, obraz przestaje być tak jednoznaczny.
Na mapach jakości życia Polska lokuje się w środku stawki. Około 150 punktów, co przekłada się mniej więcej na 45–60 miejsce na świecie. Górna jedna trzecia globu, ale wyraźnie poza grupą państw, które wyznaczają standard komfortu codziennego życia. To rodzi pytanie: dlaczego dynamika gospodarcza nie przekłada się u nas wprost na jakość życia?
Pierwszy powód to relacja dochodów do kosztów życia. Nie chodzi o nominalne pensje, tylko o to, ile realnie zostaje po opłaceniu mieszkania, energii, edukacji i zdrowia. Dla klasy średniej ten bilans coraz częściej staje się napięty, a to właśnie ona jest fundamentem stabilnego społeczeństwa.
Drugi powód to jakość usług publicznych. Ochrona zdrowia, sądy, administracja, przewidywalność prawa. To są elementy, których nie da się w długim okresie zastąpić prywatną zaradnością. Państwo, które działa wolno, chaotycznie lub nieprzewidywalnie, obniża jakość życia nawet w warunkach wzrostu gospodarczego.
Trzeci czynnik to stres instytucjonalny. Częste zmiany przepisów, niespójne regulacje, niepewność co do jutra. Jakość życia spada tam, gdzie obywatel i przedsiębiorca muszą więcej energii poświęcać na zabezpieczanie się przed systemem niż na rozwój.
Czwarty element to polityka. Nie sam spór, bo on jest naturalny w demokracji, lecz jego forma. Permanentny konflikt, upolitycznienie instytucji, narracja oparta na podziale zamiast odpowiedzialności. To wszystko obniża zaufanie społeczne, paraliżuje instytucje i wprost przekłada się na miejsce kraju w rankingach jakości życia.
Co trzeba zrobić, aby Polska realnie awansowała o 20–30 punktów w takich zestawieniach? Potrzebujemy stabilnego i prostego prawa, sprawnych sądów i administracji, systemowej ochrony zdrowia, realnego wzmocnienia klasy średniej oraz polityki nastawionej na długofalowy interes państwa, a nie krótkoterminowy konflikt.
Polska nie jest krajem biednym. Polska jest krajem niedokończonym systemowo. Potencjał mamy ogromny. Teraz wyzwaniem jest to, aby jakość życia zaczęła nadążać za skalą gospodarki. Ostatecznie bowiem prawdziwą miarą sukcesu państwa nie jest PKB, lecz codzienne życie jego obywateli.