Przemyślenia
Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny

Data
8.01.2026
Autor
Tomasz Misiak
„Chcesz pokoju, gotuj się do wojny”
Te słowa brzmią z niepokojącą siłą po dzisiejszym komunikacie Donalda Trumpa. Na swojej platformie Truth Social ogłosił on, że skoro USA „zarabiają jak nigdy dotąd” na cłach i taryfach — za które w rzeczywistości płaci cały świat — Stany Zjednoczone zwiększają swój budżet obronny z 980 miliardów dolarów do 1,5 biliona dolarów. To wzrost o ponad 50%.
Skala wydatków
Dziś USA wydają na zbrojenia około 3% swojego PKB. Przy PKB przekraczającym 30 bilionów dolarów, są to oszałamiające sumy. Po zmianie mówimy o 4,5% PKB — to wydatek większy niż całe PKB Polski. Historycznie taki skok wydatków miał miejsce głównie podczas wojny w Afganistanie. Pozostaje pytanie: na co przygotowuje się Trump?
Co ciekawe, informacja ta pojawia się tuż przed decyzją Sądu Najwyższego dotyczącą legalności ceł. Przekaz polityczny jest jasny: bez ceł nie ma bezpieczeństwa USA. Trump konsoliduje władzę wokół narracji o zagrożeniu: wojna światowa, Rosja i Chiny jako rywale, a Wenezuela jako potencjalny cel działań. Paradoksalnie robi to, nie rezygnując z aspiracji do Pokojowej Nagrody Nobla.
Stawka polityczna i ekonomiczna
Jednocześnie trwa bitwa polityczna przed wyborami środka kadencji (midterms). Trump otwarcie obawia się utraty kontroli nad Kongresem, a nawet groźby impeachmentu. Rynki prognostyczne dają obecnie Demokratom 77% szans na przejęcie większości. Jeśli tak się stanie, tak radykalne decyzje fiskalne staną się niemożliwe. To wyjaśnia pośpiech i strategię „va banque”.
Problem w tym, że USA mają już ogromny deficyt, a obsługa długu kosztuje fortunę:
Dochody budżetowe: ok. 5,6 bln USD.
Dochody z ceł: ok. 300 mld USD.
Wzrost wydatków wojskowych: ponad 500 mld USD.
W efekcie cały planowany deficyt zostaje „zjedzony” przez armię. Obietnice oszczędności — w tym te związane z jednostką DOGE Elona Muska — nie zadziałały. Kierunek jest jasny: zwiększenie przychodów i siły.
Globalne implikacje
Dla wyborców może to być atrakcyjne. Ogromna liczba Amerykanów służy w wojsku, ma tam rodziny i ceni poczucie potęgi państwa. Republikanie, zazwyczaj fiskalni konserwatyści, tym razem to popierają.
Jakie są wnioski dla nas?
Odstraszanie: Silne USA niewątpliwie studzą apetyty Rosji i Chin — które łącznie wydają trzy razy mniej niż zakłada plan Trumpa.
Ryzyko gospodarcze: Z drugiej strony niestabilność gospodarcza w USA może być tragedią dla Europy. Kryzysy „wyhodowane” w Ameryce już wcześniej gasiły nasze gospodarki — w 2000 i 2008 roku.
USA stają się hegemonem, który coraz mocniej wywija swoim wielkim kijem. Historia pokazuje, że partnerstwa wygrywają z siłową presją. Świat działający pod przymusem zaczyna szukać alternatyw.
Można mieć tylko nadzieję, że nie odbędzie się to kosztem bezpieczeństwa, wspólnoty zachodniej i osiągnięć ponad 80 lat powojennego sojuszu między Europą a USA. Ponieważ prawdziwą „Sztuką Układu” (Art of the Deal) pozostaje ten, w którym WIN-WIN jest najlepszą opcją.