Przemyślenia

Grok AI

Data

15.01.2026

Autor

Tomasz Misiak


Są sytuacje, których boi się nawet Elon Musk – i nie mówimy tu o wściekłym prezydencie Trumpie, ale o konkurencji AI, która nie tylko szybko rośnie, ale też zdobywa kluczowe strategicznie tereny.

Jak wszyscy wiedzą, OpenAI zajmuje obecnie pozycję lidera w świecie LLM. Jednak o ile dwa lata temu to Google ogłaszało „czerwony alarm”, to zaledwie miesiąc temu Sam Altman musiał przyznać się do własnego „czerwonego alarmu”, widząc postępy Google Gemini, a przede wszystkim Nano Banana – ich AI do obrazów.

Do tej pory Musk wydawał się niewzruszony ze swoim Grokiem, wydając astronomiczne sumy na nowe centra danych i fabryki AI, instalując setki tysięcy czipów i ciągle zwiększając planowaną moc obliczeniową tych placówek.

Wczoraj jednak Musk pękł. Opublikował na swojej platformie wpis, że nierozsądnie jest oddawać tak dużą władzę Google, biorąc pod uwagę, że firma ta ma już przewagę dzięki Chrome i Androidowi, a teraz dodatkowo wchodzi w ekosystem Apple.

To wyraźnie zachwiało spokojem najbogatszego człowieka – i największego dramaturga – naszych czasów. Umowa Apple–Google, w ramach której Gemini (nie OpenAI, nie Grok, ale Gemini) trafia do Apple Intelligence, to ruch o kolosalnym znaczeniu.

Dodatkowo Apple użyło niezwykle bolesnego argumentu: w oficjalnym dokumencie stwierdzili, że tylko Gemini spełnia standardy prywatności Apple. To bezpośredni cios w Groka.

Rzeczywiście – Google, dominujące na Androidzie, a teraz wchodzące do iOS przez Apple, zaczyna coraz bardziej pachnieć monopolem, który już dziś dominuje w wyszukiwaniu.

Co ciekawe, dla Google to także strategiczny skok naprzód. Rynek wyszukiwania nieustannie przesuwa się w stronę AI. W grudniu po raz pierwszy w historii 20% zapytań pochodziło z LLM-ów.

Ja w zasadzie nie pytam już o nic „wujka Google” – używam Groka i ChatGPT.

Jesteśmy zatem świadkami starcia tytanów, gdzie stawką nie jest tylko rynek czy pieniądze, ale to, który system stanie się naszym przyszłym Jarvisem. I właśnie teraz – na naszych oczach – ta decyzja się rozstrzyga.